poniedziałek, 6 października 2014

Rozdział 7

- Co za pizda - wyrwało mi się przeglądając kolejne strony brukowca gdzie został zamieszczony artykuł na temat rzekomego związku Raphaela z Amelie.
Pół kartki zajmowało wielkie zdjęcie modelki z piłkarzem tzw "selfie", na którym Varane całuje w policzek uradowaną Amelie.
- Elena, przepraszam, pewnie któryś ze studentów to umieścił - tłumaczyła się Ines.
Popatrzyłam na pierwszą stronę: faktycznie. Tytuł gazety nosił nazwę redakcji, w której pracowałam. Nie dość, że Francuz zrobił mi takie świństwo to jeszcze rozpuściła je moja gazeta!
Nie chciało mi się płakać. Czułam ból przeszywający moje wnętrzności i złość, której nie potrafiłam opanować. Bez opamiętania rzuciłam się w stronę wyjścia.
- Elena!!! Czekaj, nie idź do niego!! - wołała za mną moja przyjaciółka - Widać, że jest pijany, no proszę Cię!
Nie miałam ochoty jej słuchać. Mój cel był jasny: znaleźć i ukatrupić Varane'a oraz jego sztuczną imitację kobiety. Nie myślałam o tym, czy wyjdzie to jako próba zazdrości. Już dawno chciałam pójść tam i wytargać tą szmatę za włosy, ale nie miałam pretekstu. Teraz nadarzyła się idealna okazja.
Wsiadłam do samochodu i ruszyłam. Nie zwracałam uwagi na czerwone światła na krzyżówkach i jechałam 120 kilometrów przy ograniczeniu do 60. Chciałam jak najszybciej znaleźć się w jego mieszkaniu.
Drogę, którą normalnie pokonałabym w pół godziny, przejechałam w pięć minut. Można powiedzieć, że byłam zdesperowana, ale nie miałam nic do stracenia a mogłam zyskać utraconą dumę.
Ledwo zdążyłam do zamykającej się już windy. Na szczęście miły pan, który zauważył mnie lecącą na złamanie karku przytrzymał drzwi.
- Dziękuję - powiedziałam dysząc ciężko ze zmęczenia na co odpowiedział mi uśmiechem.
Minuty spędzone w windzie ciągnęły się w nieskończoność tym bardziej, że Raphael mieszkał na ostatnim piętrze. Miałam ochotę rozwalić przycisk z liczbą 15 byleby tylko przyspieszyć machinę.
Kiedy wreszcie po kilku przekleństwach dojechałam na to nieszczęsne ostatnie piętro żwawym marszem ruszyłam w kierunku mieszkania Varane'a i bez pukania wkroczyłam do środka.
- Gdzie ta kurwa? - zapytałam na wejściu wchodząc do usadowionego najbliżej pokoju, czyli salonu.
Siedział tam Francuz beznamiętnie oglądający telewizję. Na mój widok ożywił się i zeskoczył z sofy.
- Elena, co ty tu robisz, kochanie? - podszedł do mnie z zamierzeniem przytulenia.
- Spierdalaj, ty też nie jesteś niewiniątkiem - odparłam odruchowo odtrącając jego ręce - I nigdy nie nazywaj mnie "kochaniem".
- Tu jestem, skarbie - usłyszałam głos Francuzki za swoimi plecami.
Bez wahania podeszłam do niej i uderzyłam w twarz tak mocno, aż zabolała mnie dłoń.
- Nieźle się dobraliście, dzieci największej afery w Madrycie - powiedziałam i ze łzami w oczach wyszłam z mieszkania. Ostatnie co usłyszałam, były głosy kłócące się po francusku i trzaski drzwi.

***

Cały zeszły tydzień przesiedziałam w domu. Wzięłam tygodniowy urlop w pracy i przez calutkie 7 dni świat o mnie nie słyszał. Mój dzień składał się na jedzenie, spanie i załatwianie potrzeb fizjologicznych oraz higienicznych. Gdyby nie Luca pewnie umarłabym z głodu.
Ciągle wyrzucałam sobie, że niepotrzebnie tam poszłam i zrobiłam wielką awanturę. Mogłam to po prostu zignorować, ale ile czasu człowiek może nie zwracać uwagi na osobę, którą się na prawdę kocha?
Byłam załamana swoją bezradnością. Czułam się jak bohaterka tragedii antycznej. Kochałam Varane'a z całego serca, ale nie mogłam z nim być. Gdybym do niego wróciła wciąż miałabym przed oczami zdjęcie i nagą Amelie w jego sypialni. Lecz jeśli do niego nie wrócę, do końca życia pozostanę starą panną lub z nieudanym małżeństwem na koncie, nie daj Boże z Lucą.
Co do mojego byłego: wciąż u mnie mieszkał. Nie umiałam go tak po prostu wyrzucić tym bardziej, że robił za mnie zakupy i nie musiałam zrezygnować z ubierania mojej pidżamki, aby wyjść do sklepu.
- Przestań myśleć o tym żabojadzie - powtarzał za każdym razem, kiedy wychodziłam z podpuchniętymi od płaczu oczyma z łazienki.
Pewnego dnia zostałam sama w domu na dłuższy czas. Luca musiał załatwić coś związanego z pracą, więc nie było go dobrych kilka godzin. Postanowiłam, że ten dzień, jako przedostatni mojego urlopu, spędzę na kanapie objadając się chipsami i oglądając jakiś melodramat.
Wszystko było dobrze, nalałam coli do szklanki, nasypałam chrupek do miski, ubrałam ciepły szlafrok i wygodnie usadowiłam się na sofie. Pod ręką oczywiście miałam chusteczki na wypadek gdybym trafiła na wyciskacz łez.
Moją sielankę przerwał dzwonek do drzwi.
- Luca, idioto, znowu zapomniałeś kluczy?! - krzyczałam niechętnie zrywając się z kanapy.
"A co jeśli to nie mój współlokator?" - pomyślałam. Zerknęłam przez noktowizor.
- Cholera jasna - przeklęłam pod nosem, kiedy moim oczom ukazał się nie kto inny tylko Raphael Varane.
- Elena, wiem, że tam jesteś - zawołał czym przyprawił mnie o szybsze bicie serca. Boże, jak ja dawno nie słyszałam jego głosu!
- Nie mamy już o czym rozmawiać, wszystko ci wyjaśniłam tamtego wieczoru - odparłam siląc się na pewność wypowiadanych słów.
- Amelie mnie wrobiła - mówił.
- Tak, a do łóżka zaciągnęła cię na smyczy, daruj sobie, Varane - odpowiedziałam.
- Wyrzuciłem ją z mieszkania, wraca do Francji, już nigdy jej nie zobaczysz - oznajmił z nutą rozpaczy w głosie.
Nagle coś we mnie drgnęło. Moje nastawienie do tej sytuacji zmieniło się o 180 stopni. Może by tak spróbować jeszcze raz?

________________________________

CZYTASZ = KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ

Cześć! Powoli zbliżamy się do końca historii Eleny i Raphaela. Jeszcze jeden rozdział i epilog.
Mam nadzieję, że to co napisałam Wam się podoba, trochę się męczyłam, ale chyba nie wyszło najgorzej. Ostatnie 9 komentarzy trochę zdołowało... Mimo wszystko dziękuję czytającym i komentującym i zapraszam na inne blogi, te, które prowadzę oraz te które mają dopiero swoją przyszłość :D

I'll be the one if you want me to
Sztuka zapominania
Sztuka wyboru

W poszukiwaniu szczęścia
Stand by me
Your one and only

10 komentarzy:

  1. Zajebisty, zajebisty blog! Świetnie ubierasz słowa i rozwój wydarzeń jest bardzo ciekawy. Pierwsze opowiadanie o Varane na które natrafiłam. Zna ktoś może jeszcze jakieś?
    Pozdrawiam super rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Rany, cudo! Eh, Varane teraz takie niewiniątko. Nie ma jak, faceci zawsze tacy są. Ale mimo wszystko mam nadzieję, że się ułoży.
    Przepraszam za tak beznadziejny komentarz, ale kiepsko u mnie z czasem ostatnio. Piszesz cudownie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Raphael................... Na miejscu Eleny pierw bym mu walnęła nieźle w twarz, a potem go pocałowała :D Nie nic XD
    No szkoda, że to jest przedostatni rozdział :( chciałabym by trwał i trwał, ale cóż, wszystko ma swój koniec ;) :(
    Czekam na ostatni, buziaki :*

    P.S. Spokojnie, też przechodzę "kryzys" komentarzy... Jak wchodzę na tego najnowszego bloga, to aż płakać mi się chce, wyświetleń jest,a komentarzy brak ;-;

    OdpowiedzUsuń
  4. Jezu, czo ten Varane? Jakbym była Eleną to najpierw posłałabym wiązankę obojgu, a potem i laskę, i facia bym zdzieliła po ryju xDDDDDD
    Mój mózg się ostatnio nie wysila internetowo, więc sorry za tak badziewny komentarz :D
    ZNOWU KTOŚ KOŃCZY OPOWIADANIE W MOMENCIE, KIEDY ON NAJBARDZIEJ MI SIĘ ZACZYNA PODOBAĆ :/
    #Life_Is_Brutal
    W sumie to licząc na Twoją wspaniałą wodzę fantazji oczekuje zaskoczenia... Może Elena nie będzie z Varanem??? :D
    Pozdrawiam :* ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Próbuj Elena próbuj, dla miłości człowiek jest w stanie wiele zrobić :)
    A Amelie? Dobrze jej tak, z chęcią sama vym jej pokazała -.-
    A Varane niech bierze dupę w troki i walczy o Elenę, jeśli naprawdę ją kocha <3
    Czekam na nexta i pozdrawiam :***

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozdział jak zawsze świetny, tylko szkoda, że tak krótki.
    Ogólnie jest mi smutno, że już niestety kończysz to opowiadanie.
    Jestem strasznie ciekawa jak potoczysz dalej tę historię.
    Pozdrawiam, życzę weny i przepraszam za słaby komentarz ;) /K.

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozdział świetny! Dobrze, że pozbył się tej cholernej francuski! ;)
    Elena nie daj się!
    Varane walcz o Elenę, bo inaczej ci tyłek skopie! ;)
    Czekam na więcej!

    OdpowiedzUsuń
  8. jeee!! będą razem? proszę, proszę, proszę, proszę powiedz, że tak!!!! <3
    rozdział świetny!!! czekam na kolejny :*

    OdpowiedzUsuń
  9. no nie wierzę, że koniec.. oni musza być razem, inaczej być nie może!
    niech on klatę wypnie i o nią zawalczy, bo będzie żałował..
    czekam na kolejny :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Jejku wpadłam na tego bloga przypadkiem, ale się zakochałam *__________*
    Już moje kolejne wejścia nie będą przypadkowe :) Czekam na kolejny rozdział :d
    W wolnym czasie zapraszam do mnie:
    http://historiamojegobvbzycia.blogspot.com/
    Pozdrawiam ♥

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za każdy komentarz, który motywuje mnie do dalszej pracy! Jeśli czytasz bloga, lecz nie komentujesz, proszę, napisz chociaż 'przeczytany' w komentarzu czy coś takiego. Nawet z anonima, to bardzo motywuje.

Bardzo proszę o niezostawianie mi w komentarzu linku do bloga, proszę to zrobić w zakładce "spam". Z góry dziękuję ;)